Jednym z często poruszanych zagadnień przy okazji dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej jest wartość dopłat pacjentów do leków. Czy zapłacą oni więcej z powodu planowanego wzrostu marż hurtowych i detalicznych? Politycy zapewniają, że pacjenci nie odczują podwyżek, gdyż wdrożony zostanie mechanizm, który ma je zrekompensować. Mechanizmem tym ma być podniesienie do 25% pułapu, przy którym wyznaczana jest podstawa limitu finansowania.
Czy nowy mechanizm limitowania rzeczywiście ma moc, by ochronić pacjentów przed wzrostem kosztów nabycia leków?
Zdefiniowany w ustawie o refundacji algorytm wyznaczania podstawy limitu nie jest w pełni precyzyjny. W przypadku gdy kilka produktów leczniczych o takiej samej cenie hurtowej za DDD dopełnia do 15% obrotu ilościowego w grupie, nie określono który z nich powinien zająć pozycję podstawy limitu. A wybór ten nie pozostaje bez znaczenia dla ostatecznej wysokości limitu finansowania.
W listopadowym wykazie leków refundowanych, blisko pół tysiąca leków i wyrobów medycznych zakwalifikowano do bezpłatnego poziomu odpłatności. W praktyce jednak tylko niewielka część z nich dostępna jest dla świadczeniobiorców bez ponoszenia kosztów ich nabycia. Za inne trzeba zapłacić, w skrajnym przypadku nawet 170,10 PLN. Dlaczego leki bezpłatne nie zawsze są bezpłatne?
Umieszczenie produktu leczniczego na liście leków refundowanych, dokonywane w oparciu o dogłębną analizę zasadności, ma na celu ułatwienie świadczeniobiorcom dostępu do terapii poprzez obniżenie kosztów zakupu leków. Świadczeniobiorca za lek refundowany powinien zapłacić mniej niż wynikałoby z jego ceny detalicznej. Istnieją jednak leki "refundowane", za które w praktyce zapłacić trzeba pełną cenę.